Francja: ostrożna reakcja rolników na propozycje reform Macrona

Propozycje prezydenta Francji Emmanuela Macrona, mające doprowadzić do lepszego wynagradzania pracy rolników, spotkały się z pozytywnym, ale niepozbawionym zastrzeżeń przyjęciem przez organizacje rolnicze.

Macron zapowiedział w środę, że rząd poprzez zarządzenia sprawi, że ceny produktów rolnych wyliczane będą na podstawie kosztów własnych producentów. W tym celu zaproponował zgrupowanie poszczególnych gałęzi produkcji – mięsnej, mleczarskiej, uprawy zboża – i podwyższenie jakości, przede wszystkim w perspektywie trwałego i zrównoważonego rozwoju.

W celu uspokojenia „wojny cenowej” prezydent chce ograniczyć sprzedaż produktów rolnych po cenach promocyjnych i zamierza dążyć do podwyższenia „progu marżowego” na artykuły spożywcze, czyli minimalnej ceny, poniżej której nie wolno schodzić.

W wywiadzie dla dziennika „Ouest-France” Christiane Lambert, przewodnicząca największego francuskiego związku rolników FSNEA, wyraziła zadowolenie, że prezydent „zrozumiał, iż chodzi tu o poważną stawkę, że zaangażował się i chce naszego zaangażowania”. Oceniła jednak, że Macron „musi jeszcze dokładnie wyjaśnić, na czym ma to polegać i w jakim tempie będzie realizowane”.

Lambert bardzo krytycznie oceniła za to niektóre uwagi prezydenta o rolnictwie, które określiła jako „ogólnikowe, a nawet karykaturalne”, szczególnie słowa Macrona o niektórych rolnikach, którzy „powinni porzucić pracę, bo ich model produkcji nie działa”.

„Choć nie jestem wielkim fanem Macrona, muszę przyznać, że bardzo jasno przedstawił rzeczywistość i dramat rolników” – powiedział w wywiadzie dla radia RFI Laurent Pinatel, rzecznik zrzeszenia rolników Coordination Paysanne (CP).

Wyliczanie cen na podstawie kosztów własnych rolnika nazwał „prawdziwą rewolucją”. Dodając, że „trzeba mieć nadzieję, iż nie ucierpi na tym konsument”. Niektórzy ostrzegają, że gdy zmiana ta wejdzie w życie, ceny detaliczne mogą wzrosnąć aż o 15 proc.

Zdaniem działacza CPA, aby tego uniknąć, konieczny będzie „arbitraż państwa” i zmuszenie dystrybutorów żywności „robiących fortunę na rolnikach” do obniżenia swych zysków. Do nowych regulacji dopasowana będzie musiała być Wspólna Polityka Rolna UE – zaznaczył Pinatel.

Według Dominique’a Potiera, rolnika i deputowanego Partii Socjalistycznej, sytuacja rolników, z których bardzo wielu zarabia mniej niż 300 euro miesięcznie, „to wynik europejskich deregulacji”. Przewiduje on trudności w realizacji prezydenckiego projektu, gdyż „nie jesteśmy sami w Europie, a do tego dochodzi konkurencja Mercosur (Wspólny Rynek Południa, regionalne ugrupowanie integracyjne w Ameryce Południowej - PAP) i Kanady”.

„Wojna cen nie skończy się od razu, jeśli skończy się w ogóle” – powiedział Potier, oskarżając „koncerny” o to, że „chłop płaci za ich złe wybory strategiczne”. Według niego „tanie rolnictwo jest niekompatybilne z trwałym rozwojem”.

Prezes zrzeszenia Młodzi Rolnicy Jeremy Decercle zapowiedział w czwartek rano, że „rolnicy gotowi są wejść do tej gry”. Zaznaczył jednak: „Czekamy na ustawy i rozporządzenia. Zadowolenie wyrazimy, gdy nasza sytuacja się poprawi”.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

llew/ akl/ mal/